Miałam wczoraj przyjemność wybrać się na otwarcie wystawy malarstwa sześciu studentów wydziału sztuki Uniwersytetu Rzeszowskiego (M. Wieczerzak, K. Jarocki, M. Gulak, Ł.Gil, M.Dudek, A.Stankiewicz). Impreza w teatrze, marynara i fryzura, dobre wino, przemowy, błyski fleszy – zupełnie nowe doświadczenie. Takie dorosłe i poważne.

Najlepsze jest to, że przechadzając się z lampką wina i oglądając z bliska obrazy uzdolnionych młodych ludzi, naprawdę przez chwilę poczułam się… ukulturowiona (zapewne takie słowo nie istnieje, no ale co na to poradzę, że właśnie tak się czułam). Z reguły jeśli już oglądam jakieś dzieło, to jest to na ekranie monitora/kartce w podręczniku, pobieżnie i bez skupienia się na tym co tak naprawdę widzę. Tutaj powoli przyglądałam się każdemu obrazowi i po raz pierwszy zwracałam uwagę na takie rzeczy jak faktura, pociągnięcia pędzla, barwy, cienie. Podoba mi się to, że w dobie sztuki komputerowej i fotografii, które szybko pozwalają uzyskać ciekawy efekt, młodzi ludzie nadal poświęcają swój wolny czas na coś tak pozornie anachronicznego jak malarstwo. Oglądając wystawione płótna zastanawiałam się nad emocjami jakie towarzyszyły ich autorom podczas malowania. Chciałabym poznać tych wrażliwych ludzi- jeśli są w stanie stworzyć tak poruszające mnie obrazy to zdaje mi się, że mogłąbym z nimi przeprowadzić wiele naprawdę interesujących rozmów.

Zazwyczaj moją uwagę zwracają ciekawe połączenia kolorów (jak u Marcina Dudka), realizm (obraz Alicji Stankiewicz z wróblami, mmm) i intrygujące pomysły (wszyyyystkie prace Macieja Gulaka, takie… niepokojące). Jednak muszę przyznać, że najbardziej urzekł mnie prace Macieja Wieczerzaka, a szczególnie ta przedstawiająca paczki z czipsami Lays. Spędziłam z dobry kwadrans wpatrując się w to płótno i zdecydowanie poprawiło mi to humor. Ale oczywiście każda z tych prac jest piękna i każdemu może się podobać coś innego. A nawet jeśli to samo, to w inny sposób (mam nadzieję, że wyraziłam to w miarę zrozumiale).

Ogólnie rzecz biorąc, zaczynam odkrywać inne formy spędzania wolnego czasu niż wyjście na piwo i oglądanie seriali i sprawiają mi one przyjemność, w związku z czym jestem z siebie zadowolona. Kiedyś w końcu trzeba zacząć się odchamiać.

Bols